web-summit-czy-warto

Czy warto było rzucić wszystko i pojechać na Web Summit?

Jeżeli śledzicie grupy na Facebooku związane z programowaniem, to z pewnością zauważyłyście kilka miesięcy temu wysyp promocyjnych biletów „tylko dla kobiet” na największą technologiczną konferencję w Europie – Web Summit. Rok temu brałam udział w podobnej polskiej konferencji infoShare, dlatego wiedziałam już, że podczas tak dużego wydarzenia z pewnością będzie mnie czekała spora dawka inspiracji i networkingu. Niewiele myśląc, postanowiłam skorzystać z okazji i zweryfikować, o co tyle hałasu. Dlatego dziś, po dłuższej przerwie, zapraszam Was na obszerną relację z tegorocznej konferencji Web Summit prosto z Lizbony. 🙂

Web Summit w pigułce

web-summit-relacja

Web Summit to największa technologiczna konferencja w Europie, organizowana co roku w Lizbonie. Wydarzenie to gromadzi ponad 70 tys. uczestników, założycieli największych firm z branży technologicznej oraz setki najszybciej rozwijających się start-upów. W ciągu 4 dni konferencji odbyło się równolegle kilkaset prelekcji, warsztatów, sesji coachingowych i networkingowych oraz całe mnóstwo wieczornych wydarzeń towarzyszących.

Bilety i rejestracja

Wspomniałam na początku o specjalnej promocyjnej cenie nie bez powodu. Standardowy koszt biletu na konferencję to aż 850 euro! Przyznaję, że przy tej kwocie zastanowiłabym się dwa razy, zanim zdecydowałabym się na zakup. Jednak promocja, która była dostępna tylko dla kobiet, gwarantowała 2 bilety w cenie 85 euro, czyli niecałe 200 zł na osobę. Taka kwota była dla mnie akceptowalna, mimo braku pewności, czy uda mi się wyjechać w tym terminie i czy pogodzę to z obowiązkami zawodowymi. Celem promocji było zwiększenie odsetka kobiet na konferencji. Patrząc po uczestnikach obecnych na miejscu, muszę przyznać, że działania te zdecydowanie przyniosły zamierzony efekt, co bardzo mnie cieszy. 🙂

Pozytywnym zaskoczeniem była także niezwykle szybka rejestracja na wydarzenie. Już na 2 dni przed rozpoczęciem, od razu po przylocie można było wymienić elektroniczny bilet na opaskę i identyfikator z kodem QR bez kolejki na lotnisku. Zaletą takiej plakietki było łatwiejsze nawiązywanie kontaktów. Nowo poznaną osobę można było szybko „zeskanować” przy pomocy dedykowanej aplikacji i zapisać na liście kontaktów, a następnie nawiązać konwersację online.

Organizacja konferencji

web-summit-czy-warto

Wydarzenie odbywało się w Lizbonie w centrum konferencyjnym Altice Arena & FIL w dniach 5 – 8 listopada 2018 r. Na każdej z 5 hal ustawione było kilkanaście tematycznych scen, które obejmowały takie dziedziny jak: IoT (Internet of things), analizę i przetwarzanie danych, media, design, kryptowaluty, FullStack, medycynę, modę, finanse, muzykę, marketing, ochronę środowiska, SaaS (Software as a Service) czy roboty. Dodatkowo w halach znalazło się kilka scen dla start-upowców, którzy prezentowali swoje pomysły węższemu gronu odbiorców, tzw. pitche. Aby nie pogubić się w konferencyjnym rozkładzie jazdy, organizatorzy Web Summit udostępnili specjalną aplikację, na której mogliśmy tworzyć swój grafik wykładów, w których chcemy wziąć udział, dzięki czemu zawsze mieliśmy pod ręką aktualny harmonogram, mapkę czy bieżące powiadomienia.

Najciekawsze wystąpienia

Tworząc swój osobisty grafik wystąpień, żałowałam, że tak wiele ciekawych tematów się pokrywa i nie będę mogła uczestniczyć we wszystkich prelekcjach. 3 główne ścieżki, którymi byłam zainteresowana pod kątem zawodowym to FullStack (front-end i back-end), creatiff (UX, AI, AR, design) oraz binate.io (analiza i przetwarzanie danych). Dodatkowo zapisywałam też ciekawe tematy z panelu dyskusyjnego Forum (problemy społeczne a nowe technologie) oraz ze Sceny Głównej. Które tematy mnie zainspirowały, a które okazały się rozczarowaniem?

Podzieliłam sobie obejrzane prelekcje na kilka obszarów – tematy społeczne, AI, AR i VR,  programowanie i cyberbezpieczeństwo oraz marketing.

Tematy społeczne

Te prelekcje zajęły kluczowe miejsce w moim rankingu, ponieważ dotyczyły najbardziej życiowych obszarów i były przystępne dla wszystkich, niezależnie od specjalizacji.

Internet miejscem dla wszystkich

Jednym z pierwszych tematów było pytanie twórcy WWW Tima Berners-Lee o to, jak poszerzyć prawo dostępu do sieci dla połowy świata, która jest od niej obecnie odcięta. Żyjemy w czasach, kiedy internet jest dla nas czymś całkowicie normalnym i dostępnym niemal zawsze i wszędzie. Co jednak z tymi, którzy z różnych powodów nie korzystają z niego na co dzień? Tim promował przede wszystkim ideę „Contract for the Web” (więcej tutaj!), czyli stworzonego przez niego kontraktu, który zawiera najważniejsze zasady dla rządzących, firm i obywateli. Podpisanie dokumentu i stosowanie się do zawartych w nim zasad ma za zadanie pozostawić sieć miejscem otwartym i dostępnym dla wszystkich. Ponadto według Tima nasza obecność w sieci powinna polegać między innymi na docieraniu do tych mniej obecnych online, zachęcaniu ich do korzystania z internetu, a także na komunikacji pozbawionej hejtu.

Niestety im bardziej rozwijamy się pod kątem nowych technologii, tym większa powstaje przepaść czy to międzypokoleniowa czy też międzypłciowa. Dlatego też Tim rekomendował, aby zachęcać dziewczynki do nauki programowania już od najmłodszych lat. Jego zdaniem już w przedszkolu powinno się umożliwiać dziewczynkom dostęp do „męskich” zabawek, jak np. robotów. Z kolei na etapie wczesnoszkolnym należy uświadamiać je, że nauka ta wymaga sporo wysiłku, aby nie odpadały zbyt szybko, decydując się na naukę przedmiotów ścisłych. Jak zatem brzmiała złota rada twórcy WWW? „Musisz mieć dużo zapału do nauki, bo potrafiąc programować i korzystać z możliwości komputera, możesz wszystko. Nie musisz kończyć specjalnie studiów. Łącz różne działki i nie ograniczaj się do jednej dziedziny, a zajdziesz  naprawdę daleko.”

Czy roboty zabiorą nam pracę?

Kolejny ważny temat dotyczył możliwości zastąpienia naszych obecnych miejsc pracy przez komputery i maszyny. Jak wynika z najnowszych badań, „do 2030 roku roboty mogą zastąpić nawet 20% globalnej siły roboczej, czyli 800 milionów miejsc pracy”¹. Wiemy już od jakiegoś czasu, że rozwój sztucznej inteligencji i robotyki wprowadzi sporo zamieszania na rynku pracy. Prawdą jest, że wiele zawodów zostanie zlikwidowanych, ale też w zamian powstaną nowe, o których być może nawet jeszcze nie wiemy. Nieuniknionych zmian najbardziej obawiają się pracownicy spoza branży IT. Dlatego też tak ważna jest edukacja społeczeństwa z zakresu nowych technologii, ponieważ „wygrają ci, którzy będą elastyczni i łatwo zaadaptują się do nowych warunków”.  A jeżeli zastanawiacie się, czy Wasz obecny zawód wkrótce zostanie zastąpiony przez robota, to możecie to sprawdzić na TEJ stronce, oczywiście z przymróżeniem oka. 😉

Sztuczna inteligencja oraz machine learning a nasze życie miłosne i seksualne

Na podstawie analizy wielu popularnych aplikacji do randkowania online, dzięki uczeniu maszynowemu udało się rozpoznać czynnik odpowiedzialny za udane związki. Nie jest to nic zaskakującego – im bardziej jesteśmy podobni do siebie z partnerem w różnych dziedzinach życia, tym większe szanse na powodzenie naszej relacji. Współczesne kobiety są jednak wybredne, bo jak wskazują badania, szukając mężczyzn online, kierują się przede wszystkim ich statusem ekonomicznym. Jeżeli nie znajdują godnego ich partnera, dość szybko usuwają daną aplikację. Co ciekawe, gdybyśmy mogli znaleźć idealnego partnera na bazie analizy DNA, to i tak wybralibyśmy raczej kogoś z naszego bliskiego otoczenia.

Badania wskazują też, że często kontaktujemy się online, ale bardzo rzadko doprowadzamy do spotkań w realu. Dlatego też przed AI stoi wyzwanie polegające na stworzeniu takich algorytmów, które pomogą randkującym online aranżować spotkania. Jeżeli jesteście ciekawi, jak nowe technologie, zmienią randki przyszłości, to koniecznie obejrzyjcie poniższy filmik. 🙂

A w jaki sposób nowe technologie lądują w naszym łóżku? Między innymi na rynku pojawiają się coraz bardziej designerskie gadżety erotyczne, które na bazie uczenia się, dopasowują się do naszych preferencji seksualnych. Ciekawskich zachęcam do zajrzenia na strony dwóch popularnych firm: unboundbabes oraz mysteryvibe. :>

Kiedy sztuczna inteligencja będzie znała wszystkie nasze sekrety

Jeżeli oglądaliście film „Ona” albo jeden z odcinków serialu „Black mirror” to pojęcie sztucznej inteligencji w naszym życiu uczuciowym z pewnością nie będzie Wam obce. Być może część z Was słyszała także o wirtualnej asystentce od Amazona – Echo Bot „Alexa”. Jest to urządzenie, które przypomina przenośny głośnik i po wezwaniu „Alexa” czeka na nasze pytania, polecenia czy życzenia. W jaki sposób może być ona wykorzystana? Od sprawdzenia prognozy pogody czy cen biletów na samolot po poprawianie nam nastroju, coachowanie i robienie za wirtualną przyjaciółkę. Pomysł wydaje się być rewelacyjny, ale jest jedno ale. Alexa jest aktywna 24h na dobę, a wszystkie nagrania prowadzonych rozmów przesyła bezpośrednio na serwery Amazona. Jakie zatem płyną z tego tytułu zagrożenia?

Załóżmy, że kupiliśmy Alexę naszemu 4-letniemu dziecku. AI chłonie od tej pory wszystko przez kilka, kilkanaście lat. Zastanówmy się, jak zatem wpłynie ona w przyszłości na decyzje zakupowe czy polityczne naszego dziecka, mając tony danych? Przecież po dziecięcej zabawce, przyjdzie smartfon czy smartwatch, a wszystkie zgromadzone informacje będą dalej przetwarzane. Powstaje zatem pytanie, czy w czasach nieustannego gromadzenia danych możemy ufać prezentowanym nam informacjom i czy są one wciąż obiektywne? Wystarczy, że zmierzymy sobie temperaturę inteligentnym termometrem, a chwilę po wejściu do Internetu wyświetlą nam się sugerowane reklamy leków. Czy da się zatem całkowicie odciąć i usunąć przetworzone już dane? Czy jest tutaj w ogóle miejsce na prywatność? To pytanie pozostaje otwarte, ale warto się zastanowić, czy sztuczna inteligencja wykorzystywana w ten sposób będzie przynosiła nam więcej szkody czy pożytku.

Tematy związane z AI, AR i VR od strony technicznej

Mam wrażenie, ze powyższe hasła królowały podczas tegorocznej konferencji. Nic dziwnego – sztuczna inteligencja, poszerzona i wirtualna rzeczywistość zaczynają na dobre wkraczać do naszego życia.

Społeczeństwo obawia się sztucznej inteligencji, ponieważ nie wie, co tak naprawdę dzieje się dalej ze zbieranymi danymi. Ludzie uważają, że AI ukradnie im pracę lub znacząco wpłynie na podejmowane decyzje. Powinniśmy jednak przestać myśleć o konkurencji ludzie-komputery, a zacząć myśleć o kooperacji. Dlatego tak ważna jest edukacja i wytłumaczenie, jak dokładnie działa AI. Warto sobie uświadomić, że sztuczna inteligencja pomaga nam podjąć decyzję, ale jej za nas nie podejmuje. Aby była skuteczna, musimy ją regularnie testować na bazie różnych przykładów. Pamiętajmy, że maszyny są bardzo efektywne, ale pracują na podstawie naszych kryteriów. AI nie jest niebezpieczna, o ile głęboko zrozumiemy jej działanie.

Kolejnym wyzwaniem są możliwości poszerzonej rzeczywistości. Na przestrzeni lat nasze formy komunikacji z urządzeniami bardzo szybko ewoluowały – od klawiatury komputerowej i touchscreen’u w smartfonach przez komendy głosowe po wizję. Obecnie coraz trudniej jest nam wiele rzeczy nazwać, dużo łatwiej jest je pokazać. I tu wkracza AR. Podczas jednej z prelekcji miałam okazję uczestniczyć w demo aplikacji Blippar. Jej możliwości były niesamowite – zaczynając od skanowania ciała i analizy poszczególnych wskaźników dotyczących naszego stanu zdrowia, poprzez wirtualne zakupy, kończąc na budowaniu życia na Marsie. Ale to nie wszystko! AR w przyszłości ułatwi nam sprawdzenie składu jedzenia czy ubrań, pomoże przy zakupie samochodu, który nam się spodoba na ulicy czy będzie czuwać nad naszym stanem zdrowia. Jestem naprawdę ciekawa, do czego jeszcze zostanie ona wykorzystana!

Zobaczcie jeden z najprostszych przykładów na poniższym filmiku 🙂

Tematy związane z programowaniem i cyberbezpieczeństwem

Przyznaję, że mocno liczyłam na ścieżkę fullstackową, ale niestety na niej zawiodłam się najbardziej. Prezentacje były albo za mało konkretne, albo za mało techniczne. Mimo wszystko jednym z ważniejszych poruszanych aspektów było cyberbezpieczeństwo (więcej o cyberbezpieczństwie pisałam tutaj). Pojawiła się dyskusja na temat tego, czy dbanie o bezpieczeństwo stron, aplikacji i systemów powinno stać się odpowiedzialnością deweloperów. Wysyłanie produktu do oddzielnego zespołu zajmującego się bezpieczeństwem w obecnych czasach zajmuje zbyt dużo czasu i spowalnia cały proces wytwarzania. Dlatego też przesuwanie tej odpowiedzialności na programistów staje się obecnie trendem. Oczywiście są to działania, które dzięki machine learningowi, zostaną wkrótce zautomatyzowane. Wciąż jednak potrzeba nam ekspertów z tej dziedziny.

Jak zatem możemy się przygotowywać do tej zmiany? Według rozmówców cyberbezpieczeństwo powinno stać się jednym z oddzielnych przedmiotów na studiach informatycznych. Dobrym pomysłem będzie również wprowadzanie hackathonów w firmach czy tworzenie, np. tygodniowych staży dla studentów.

A dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ w dzisiejszych czasach hakuje się już nie tylko strony czy aplikacje, ale także różnego rodzaju sprzęty inteligentne. Z roku na rok rośnie liczba urządzeń podłączonych do sieci. Internet of Things to przyszłość. Okazuje się jednak, że im bardziej staramy się zabezpieczyć nasz dom, np. przed włamaniem, tym bardziej narażamy się na niebezpieczeństwo. Ciekawym przykładem była prezentacja hakowania na żywo inteligentnego domu. Wystarczyło kilka luk w zabezpieczeniach urządzeń, takich jak kamera, ruter, termostat, telewizor czy oświetlenie, a haker z łatwością dostawał się do mieszkania. Wniosek z prelekcji płynął jeden – Twój dom jest tylko tak bezpieczny, jak najsłabsze w nim urządzenie.

Koniecznie obejrzyjcie dostępne już wideo z prelekcji:

Tematy związane z marketingiem

Na koniec krótko o trendach marketingowych. Co jest przyszłością, jeśli chodzi o reklamę i marketing? Zdecydowanie królują kreatywne formy wideo. Obecnie nie liczy się suma pieniędzy wydanych na płatne targetowane reklamy. Ważna jest przede wszystkim oryginalność treści i storytelling. Jako przykład obejrzyjcie koniecznie reklamę firmy DollarShaveClub.com.

Co będzie wyróżniać marki w 2050 roku? Są to 3 główne czynniki – jasna ideologia, np. Airbnb, „zhumanizowany” system operacyjny, np. Gatebox oraz przestrzeń fizyczna, np. Apple.

Podsumowanie, czyli plusy i minusy konferencji

web-summit-opinie

Uff, mam nadzieję, że dobrnęliście do końca. 🙂 Czas na szybkie podsumowanie. Jakie były plusy konferencji? Według mnie były to: różnorodność tematyczna i jakość wystąpień, dedykowana aplikacja, specjalna strefa lounge „Women in tech”, bezpłatne automaty do ładowania telefonów czy chociażby taki drobiazg jak aluminiowe butelki na wodę zamiast plastikowych kubeczków. Ale bezkonkurencyjny był zdecydowanie networking. Poznałam wiele ciekawych dziewczyn z różnych krajów – zarówno uczestniczki konferencji, jak i wolontariuszki – a rozmowy z nimi były bardzo inspirujące!

Jedna z nich, Koreanka, tworzy właśnie aplikację dla kobiet samotnie podróżujących. <3 Jeżeli tak jak ja uwielbiacie podróże, to być zainteresuje Was jej projekt. Koniecznie sprawdźcie, co ciekawego dla nas szykuje na stronie NomadHer.com.

Co było minusem? Moim zdaniem zbyt wiele ciekawych tematów pokrywało się, przez co trzeba było biegać między halami, żeby zdążyć na następne wystąpienie. Ponadto strefa gastronomiczna też pozostawiała wiele do życzenia. Jednak czy poleciłabym Wam udział w konferencji? Z pewnością! Czy pojechałabym ponownie za rok? Być może, ale jak to ja, już mam pomysł na kolejną. 😉

2 thoughts on “Czy warto było rzucić wszystko i pojechać na Web Summit?

  1. Magda says:

    Fajna relacja! Mam podobne refleksje. Szkoda, że nie wiedziałam, że będziesz – chętnie spotkałabym się w Lizbonie. Może uda się przy okazji innej konfy:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.