junior developer - pierwsza praca

Junior Developer: pierwsza praca – oczekiwania vs. rzeczywistość

To niesamowite, jak dużo zmian przyniósł mi już 2018. Jeszcze pół roku temu nie przypuszczałam, że będę w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Za mną kilka miesięcy intensywnej pracy na stanowisku Junior Software Developera. Przyszedł zatem czas na małe podsumowanie. Jeżeli ciekawi Was, jak to jest w pierwszych dniach, jakie były moje obawy, czego się nauczyłam i co wyniosłam, zapraszam serdecznie do lektury.  🙂

Rzut na głęboką wodę najlepszą szkołą życia

Zacznę od tego, że rozpoczynając pracę jako Junior, miałam już za sobą doświadczenie zawodowe związane z HTML’em, CSSem i pracą dla klientów. Kiedy jednak zobaczyłam dotychczas zrealizowane projekty, doszłam do wniosku, że to, co robiłam do tej pory było tak naprawdę zabawą w ubieranie kodu, a nie prawdziwym programowaniem. No dobra, wiedziałam to już wcześniej 😉 ale nie sądziłam, że z moimi umiejętnościami będę potrafiła wyczarować takie cuda! ♥

W pierwszych dniach pracy miałam okazję zapoznać się z dokładną budową projektów, wykorzystywaną technologią, narzędziami i PRO TIPAMI od starszych stażem kolegów i koleżanek. W początkowym okresie moim zadaniem było samodzielne odtworzenie archiwalnych projektów od zera, czyli od szablonu przygotowanego przez grafików do działającej i funkcjonalnej strony. Oczywiście miałam szansę „podglądać” wzorcowy kod, a także mogłam liczyć na wsparcie zespołu w przypadku pytań. Zaczynając kodowanie pierwszego projektu, w głowie miałam tylko jedno pytanie: jak ja to ogarnę? 😮 Jednak w miarę upływu czasu mój projekt coraz bardziej przypominał oryginał i na koniec byłam z siebie naprawdę dumna.

Po przerobieniu kilku takich ćwiczeń, przyszedł czas na prawdziwe realizacje dla klientów. Byłam przekonana, że dostanę jakąś niewielką część projektu do zakodowania albo będę go robiła chociaż w połowie z kimś z zespołu. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że mam pracować całkowicie sama od samego początku. Oczywiście dalej mogłam liczyć na pomoc współpracowników, ale zostałam równocześnie postawiona na równi z osobami, które takie projekty potrafiły postawić od ręki. Dla mnie to był prawdziwy rzut na głęboką wodę. Ale wiecie co? Wcale nie żałuję! Takie podejście dało mi ogromnego kopa motywacyjnego i podniosło wiarę we własne umiejętności.

 

Im więcej pytań zadajesz, tym więcej się uczysz

Przyznaję, że nie ma ze mną lekko. Jestem typową Zosią Samosią. Moja ambicja nie pozwala mi powiedzieć „nie wiem, nie potrafię, poddaję się”. Z problemami walczę bardzo długo sama. Często na tyle, że mój poziom frustracji jest tak wysoki, że nie odchodzę od biurka przez kilka godzin. Co oczywiście nie prowadzi do niczego dobrego. Dlatego też w pierwszych miesiącach musiałam się przełamać i zadawać więcej pytań niż zwykle. Czasem trudnych, często banalnych, ale bez nich nie ruszyłabym dalej. Z każdym pytaniem wydawało mi się, że przecież powinnam znać odpowiedź czy rozwiązanie. Musiało minąć trochę czasu zanim dotarło do mnie, że gdybym już wszystko wiedziała i umiała, to nie pracowałabym jako Junior. 😉 Czasami naprawdę warto to sobie uświadomić. Zresztą dotychczasowe doświadczenie pokazało mi, że nawet eksperci czasem czegoś nie wiedzą czy nie pamiętają. I to jest normalne! Jesteśmy tylko ludźmi, a nie maszynami.

Stack Overflow (wciąż) Twoim najlepszym przyjacielem

Oczywiście, kiedy nie chcesz po raz setny przerywać cudzej pracy pytaniem juniora, zawsze masz wujka Google i ciocię Stack Overflow. 😀 To jest niesamowity komfort pracy programisty (przynajmniej początkującego), kiedy większość rozwiązań swoich problemów możesz szybko znaleźć w sieci. Trzeba tylko umieć właściwie sformułować poszukiwaną frazę i oczywiście umiejętnie przełożyć to na swój projekt. Żeby było jasne, to nie jest zwykłe kopiuj – wklej. Często samo czytanie odpowiedzi i rozwiązań może sprawić, że w Twojej głowie nagle zapali się żółta żaróweczka i napiszesz kod samodzielnie. Ja najwięcej miałam do nadrobienia i uporządkowania sobie wiedzy z JavaScriptu i jQuery. A ponieważ mam dokumentację dostępną od ręki, to nie widzę przeszkód, żeby się nią wspierać, kiedy czegoś nie pamiętam.

 

syndrom oszusta dopada każdego

Z pewnością spotkaliście się z tym zjawiskiem braku wiary we własne osiągnięcia. Dotyczy to nie tylko nauki programowania, ale każdej innej dziedziny. To sytuacja, kiedy niezależenie od tego, czym się zajmujesz i jak wysoko stoisz, jesteś przekonana, że nie zasługujesz na sukces, który osiągnęłaś. Uważasz, że jesteś oceniana jako osoba bardziej kompetentna niż w rzeczywistości. Ja również przez to przeszłam. Bardzo dużo dała mi jednak wcześniejsza lektura książki „Lean In” Sheryl Sandberg. Szefowa operacyjna Facebooka otwarcie mówi, że będąc kobietą sukcesu, często doświadcza tego uczucia. Syndrom ten najczęściej pojawia się wśród perfekcjonistów (tak, to ja!) i pracoholików.

Jak sobie z tym poradzić? Przede wszystkim przypomnij sobie, dlaczego zostałaś zatrudniona – Twój szef podjął przemyślaną decyzję opartą na Twoim doświadczeniu i potencjale. Zrób sobie listę umiejętności, z którymi przyszłaś do pracy, a które wykorzystujesz obecnie. Ja u siebie zauważyłam ogromny postęp, przyrost wiedzy i umiejętności. Pamiętaj, że jesteś juniorem i wciąż masz prawo uczyć się na błędach. I uświadom sobie, że nie tylko Ty tak masz. Takie uczucie towarzyszy większości osób podejmujących pracę na nowym stanowisku. A co dopiero u osób przebranżawiających się! Naprawdę zasługujesz na to, gdzie teraz jesteś! 🙂

Mam nadzieję, że udało mi się nieco przybliżyć początki pracy jako Junior Developer. Jeżeli macie dodatkowe pytania, nie wahajcie się ich zadawać w komentarzach czy wiadomościach prywatnych. A może macie ochotę podzielić się swoimi początkami? Koniecznie napiszcie! 🙂

One thought on “Junior Developer: pierwsza praca – oczekiwania vs. rzeczywistość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.